Tytuł: Kwaśne pomarańcze
Autor: Oskar Eden
Wydawnictwo: Poligraf
data wydania: 28 marca 2019
kategoria: literatura piękna, biografia
liczba stron: 342

„Kwaśne pomarańcze” to debiut autora, do napisania którego przymierzał się dziesięć lat. Trudno określić, do jakiej kategorii mogłaby należeć ta powieść. Przypomina pamiętnik, zbiór wspomnień autora z różnych etapów jego życia. Przypomina, ale nie musi nim być. Możliwe, że to opowiadania jedynie inspirowane rzeczywistością Oskara Edena, opowiadania niezwykle barwne, prawdziwe i trafiające do serca.

Notka wydawnicza

Tytułowe kwaśne pomarańcze symbolizują los człowieka, który przeżywa sporo
momentów niekoniecznie dobrych i „słodkich”. Tymczasem właśnie te niedobre „kwaśne pomarańcze”, których w życiu czasami tak wiele, mają największą moc kształtowania charakterów. W opowiadaniach autor przedstawia różne historie z życia – od czasu dzieciństwa do wieku męskiej dojrzałości – które stają się tłem do rozważań na temat ludzkiego losu, szczególnie stosunku jednego człowieka do drugiego, czasu, jaki chcemy sobie wzajemnie poświęcić, i tego, czego poszukujemy w osobie, która ma być naszym towarzyszem w tej drodze na ziemi. Pomimo ich nieraz smutnego wydźwięku historie te są jednak gdzieniegdzie przyprawione zdrową szczyptą komizmu bądź niekiedy przybierają wręcz formę groteski.

Streszczenie fabuły

„Kwaśne pomarańcze” to zbiór opowiadań, które można traktować jako oddzielne i niepowiązane ze sobą opowieści. Jednak po przeczytaniu całości odnosi się wrażenie, że stanowią kompletną historię pewnego mężczyzny, od jego wieku wczesnoszkolnego, aż po wiek średni. Bohatera zaczynamy poznawać, kiedy zasiada w szkolnej ławie i, jak każde dziecko, ma problemy w szkole. Bolączką naszego głównego bohatera jest matematyka, a dokładniej pani, która tego przedmiotu uczy. Chłopiec dorasta, poznaje nowych przyjaciół, doznaje rozczarowań, uczy się życia. Dostaje się na studia i jego życie zaczyna się zmieniać. Uczy się i pracuje jednocześnie. Szuka pracy również w wakacje. Wyjeżdża do Niemiec i USA, gdzie łapie się wszystkiego, co może, ale też wykorzystuje ten czas, aby odwiedzić mieszkającą w tych miejscach rodzinę. W trakcie tej podróży przez życie, w której mu towarzyszymy, poznaje mnóstwo różnych osób. Jedni są mu obojętni, z innymi łączą go bliskie relacje. W każdej relacji jednak, odnajduje coś, co go kształtuje, co go zmienia. Brniemy z bohaterem przez jego pierwsze i kolejne zauroczenia, śmierć bliskich mu osób, kolejne zmiany pracy, niezapomniane imprezy i dużo, dużo więcej.

Miałam z tą książką pewien problem. Przeczytałam ją już dość dawno temu, a nadal mnie to gryzie, bo nie wiem, jak jest naprawdę. Wspomniałam już przy okazji streszczenia fabuły, że książka jest zbiorem opowiadań, wycinków z życia, które wydają się nie być ze sobą powiązane. Mam nawet argument na poparcie tej tezy. Otóż, autor pisząc kolejne opowiadanie nie przenosił do niego swoich przemyśleń, nawiązań do poruszanych wcześniej problemów. I tak za każdym razem. Ot, kolejna osobna historia dotycząca fragmentu życia jakiegoś mężczyzny. Czy tego samego, nie wiadomo. Ja jednak podczas lektury odnosiłam wrażenie, że bohater każdego opowiadania to jedna i ta sama osoba. Człowiek, który przechodzi przez różne etapy w swoim życiu, dorasta, nabiera doświadczeń, poszukuje swojego miejsca w świecie. Opowiadania czytało się nie jak opowiadania, a jak czyjś, miejscami bardzo osobisty, dziennik. Z tego powodu, a także dlatego, że podróż przez życie głównego bohatera dobiega końca mniej więcej w takim wieku, w jakim obecnie jest autor powieści, śmiem twierdzić, że to powieść autobiograficzna. Czy mam rację, nie wiem. Ale doceniam fakt, że powieść została tak skonstruowana, że każdy może odebrać ją inaczej. Ja się głowię nad tym już od tygodni i nadal nie daje mi to spokoju. Dzięki temu długo po przeczytaniu powieści, jest ona ze mną nadal. Innym zabiegiem, jaki przy okazji zastosował autor, są niedomówienia, niedokończone wątki. Z jednej strony fajnie, bo to wzbudziło tylko moją ciekawość i sprawiło, że kolejne strony książki przewracałam ze zniecierpliwieniem, licząc na jakiś rozwój sytuacji, jakieś wyjaśnienie. Takie rozwiązanie pozostawiało też sporo miejsca na domysły. Z drugiej strony, lubię wiedzieć, jak kończy się dana historia. Miałam wiele pytań do prawie każdego z opowiadań, a nurtujące mnie kwestie nie zostały wyjaśnione.

Wracając powoli piechotą do domu, myślałem sobie o sile ludzkiej psychiki. Jak wiele człowiek może znieść, mając odpowiednie wsparcie. Wiadomą sprawą jest, że życie będzie mnie doświadczać w różny sposób, czasem pewnie też przykry lub niesprawiedliwy. Lecz jeśli nie wypracuję w sobie wewnętrznej siły, pancerza, to nie będę zdolny do tego, aby funkcjonować w życiu na normalnych, satysfakcjonujących dla siebie zasadach. Przy pierwszej lepszej okazji załamię się i uwierzę, że jestem do niczego, że nie można na mnie polegać i że nic mi się nigdy w życiu nie uda.  (s.36)

Myślą przewodnią książki jest samotność i różne jej rodzaje. Pustka po stracie bliskiej osoby, wyobcowanie, samotność w kontaktach z otoczeniem. To tylko niektóre z poruszanych w książce odcieni samotności, którą odnaleźć można w każdym opowiadaniu. Mimo samotności, która ciągle gdzieś tam się przewija, książka ma wydźwięk optymistyczny. Bohatera spotyka wiele złego, przechodzi przez różne momenty w swoim życiu, ale nie traci nadziei, wiary w ludzi i w lepsze jutro. Samotność to nie jedyny ważny temat poruszany w tej pozycji. Przeczytamy w niej o dysfunkcyjnej rodzinie, o przemocy psychicznej i fizycznej, o zdradzie, próbie radzenia sobie ze śmiercią. Każdy z wątków skłania do przemyśleń, ale nie przytłacza, ani nie zasmuca. Jednocześnie każdy z nich jest do bólu prawdziwy. Cała książka taka jest. Rzeczywistość w niej przedstawiona nie jest ubarwiona, przekłamana. Jest prawdziwa i przez to szczera i przekonująca. Autor jest doskonałym obserwatorem rzeczywistości. I to w tej książce widać. Pisze o życiu pięknym językiem, prosto, ale w sposób, który dociera do czytelnika. Wszystkie opisane w książce historie są przepełnione emocjami, intensywne, osobiste. Każda jest wyjątkowa, każda o życiu, które kusi słodyczą, za którą skrywa się kwaśny smak. O życiu, które zaskakuje, rzuca kłody pod nogi i często nie ma nic dobrego do zaoferowania. Ale właśnie dzięki tym chwilom goryczy i zwątpienia, przeszkodom, na które w życiu napotykamy, ludziom , którzy stają na naszej drodze, zmieniamy się. To one mają na nas największy wpływ i kształtują nasz charakter. Dzięki tym życiowym zakrętom mamy szansę odnaleźć siebie. I o tym jest ta książka.

Postać głównego bohatera powieści, wyłania się z jego relacji z innymi osobami i z tego wszystkiego, co mu się przytrafia. Sam niewiele o sobie mówi. Pierwszym, co od razu rzuca się w oczy, jest fakt, że, podobnie jak autor powieści, bohater jest dobrym obserwatorem rzeczywistości. Trafnie ją ocenia i analizuje. Potrafi też słuchać. Chociaż jego życie nie zawsze jest dobre, spotyka go wiele nieszczęść, idzie przez nie z podniesioną głową. Jest pozytywnie nastawiony do świata i ludzi. Bije od niego chęć życia, chęć doświadczania i nadania życiu takiego biegu, jaki sobie wymarzył. Nie zawsze wszystko udaje mu się tak, jak to sobie zaplanował, ale on się nie poddaje. Patrzy w przyszłość z wiarą i nadzieją. Poszukuje i uczy się, chce przeżywać życie, a nie tylko przez nie przejść. Żyje intensywnie, ale nie goni za czymś nieuchwytnym i nieosiągalnym. Potrafi się zatrzymać i skupić na tym, co jest tu i teraz. Analizuje i wyciąga wnioski. Uczy się na błędach. I nie zatrzymuje się, ciągle poszukuje, chce więcej i więcej. Wydaje się być człowiekiem pogodzonym z życiem, ze swoim losem. Jednak nie jest wolny od wad. Ma je, jak każdy człowiek z krwi i kości. Jedną z nich jest jego stosunek do kobiet. Poszukuje siebie także w relacji z nimi i być może nawet tego nie zauważa, ale traktuje je często podmiotowo.

Naturalnie, że ludzie się od siebie różnią. Nie musimy więc ze wszystkimi się lubić i ze sobą wzajemnie przestawać. Ale po co marnować swoją energię na knucie intryg i czerpać satysfakcję z czyjegoś zakłopotania, poczucia niepewności i złości? (s. 319)

„Kwaśnie pomarańcze” to udany debiut. Książka napisana w przystępny sposób, interesująca, poruszająca. Mimo trudności poruszanych tematów, optymistyczna i dająca nadzieję. Warto przeczytać. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi http://www.czytampierwszy.pl i autorowi powieści.